Planszowe Gram Prix, to coroczny plebiscyt, w którym gracze wybierają najlepsze gry w przeróżnych kategoriach. Od dziecięcych, rodzinnych, poprzez solo i przygodowe, na książkowych i polskiego autorstwa kończąc. Nie może również zabraknąć głosowania na planszówkowe wydawnictwa, inicjatywy, lokale, sklepy i media (mała autoreklama: nas też tam znajdziecie – w kategorii blog/serwis!).
Ilość pozycji jest zatrważająca i jak zwykle trudno wybrać tylko jeden tytuł. Tradycyjnie nasza redakcja też ma podzielone zdania, choć niektóre nawet się pokrywają. Zobaczcie jak typujemy w tym razem!
Najlepsza gra

Gigantyczny rozstrzał pośród 47 tytułów, od małych karcianek, po kilkugodzinne kolosy nie ułatwia wyboru. Jednak w tym roku mam dwóch zdecydowanych faworytów, którzy wyróżnili się na tle pozostałych i na długo zapadną mi w pamięć.
Pierwszy to Biały Zamek, który był moim odkryciem roku. Gra, która natychmiast przyciągnęła mnie tematem i oprawą graficzną, a potem schwytała już na stałe świetnym gameplayem. Gra, do której wracam raz za razem bez znudzenia i z radością siadam do kolejnych partii.
Drugim jest Trickerion (recenzja1 || recenzja2), który w przeciwieństwie do Białego Zamku nie był dla mnie nowością, a długo wyczekiwanym hitem, który wreszcie pojawił się na polskim rynku. Od pierwszych rozgrywek zakochałam się w niezwykłym, pełnym magii i tajemnic świecie iluzjonistów. Gra fantastycznie oddaje ducha rywalizacji między mistrzami sztuk magicznych, doskonalenie trików i przygotowywanie spektakularnych pokazów. Ponadto edycja kolekcjonerska zawiera multum dodatków, które urozmaicają, rozwijają i stawiają nowe wyzwania. Czego chcieć więcej?
To właśnie te dwa tytuły, choć zupełnie różne pod względem klimatu i mechaniki, mają ze sobą coś wspólnego – obydwa wciągnęły mnie bez reszty!


Hrabstwo Harrow to mój drugi typ – nierecenzowany niestety na łamach GF (hello Czacha Games, let’s do it!), kolejny klejnot od Off The Page Games – i kolejna „ekranizacja” komiksu! Po absolutnie genialnym Mind MGMT czułem, że cokolwiek OFPG wyda – to łykam jak pelikan. I nie pomyliłem się. Głęboko asymetryczna i złożona z wielu warstw gra, która zaprasza graczy do swojego świata przy pomocy kilkustopniowego tutoriala, a potem… zaczyna się planszowy, gotycki horror! Niewielka plansza splata ze sobą przeciwników w gęstej sieci współzależności i taktycznych dylematów. Bogaty wybór postaci, mocy, kart i trybów rozgrywki (z dodatkami – nawet do 4 graczy) sprawiają, że Hrabstwo Harrow jest jak planszowa, przerażająca cebula, z której obierać możemy kolejne warstwy, delektując się coraz intensywniejszym smakiem… cebuli. Być może ta metafora zabrnęła za daleko – ale jeśli szukacie pełnej nietuzinkowych rozwiązań, cudownie ilustrowanej gry, nie szukajcie dalej. A ja poszukam jakiegoś egzemplarza recenzenckiego…
Dla dzieci
Sporo dobroci mamy w tym roku w kategorii gier Dla Dzieci. Niestety nie we wszystko dane mi było zagrać. Bardzo dobrymi tytułami, które miałam okazję przetestować, są bez dwóch zdań Bałagany i W Krainie Legend. Świetnie bawiłam się też, trenując Świnie na Trampolinie. Tytuły, w które nie grałam, ale o których słyszałam na tyle dużo dobrego, że sądzę, że mogą mieć szansę na zwycięstwo, to Toriki, ale i Pokaż język!.

Targetem gier dziecięcych zdecydowanie nie jestem, ale zrządzeniem losu Toriki trafiło w moje ręce i wpadłam w niczym niepohamowany zachwyt. Choć gra jest skierowana raczej do młodszych graczy, bez reszty wciągnęła naszą grupę dorosłych, dostarczając mnóstwo frajdy.
Jest to przygodówka, w której wcielamy się w zgraję dzieciaków, niespodziewanie trafiających na tajemniczą wyspę. Naszym celem jest wydostanie się z niej, a po drodze czekają na nas liczne wyzwania i zaskakujące zwroty akcji. Poza czystym zewem przygody, to co najbardziej nam się spodobało, to łączenie przedmiotów. Niektóre kombinacje potrafią być niezwykle kreatywne, co nie raz wywoływało u nas salwy śmiechu :D
Toriki wykorzystuje aplikację do narracji i łączenia przedmiotów. Zwykle nie jestem zwolenniczką tego typu rozwiązań w planszówkach, ale tutaj okazało się to nie tylko zupełnie nieinwazyjne, lecz wręcz kluczowe dla immersji i płynności rozgrywki.
Fajna historia, ciekawie poprowadzona narracja i niespodziewane połączenia przedmiotów sprawiły nam mnóstwo frajdy i doprowadziły do tego, że chcieliśmy wszystko ukończyć na 100%. Jak tak teraz na to patrzę, to Toriki pojawia się również w kategorii gier rodzinnych i chyba to właśnie w niej powinno zająć jakieś zaszczytne miejsce.
Polski autor
W kategorii Polski Autor mamy jak zwykle ogromny rozstrzał gier. Znajdziemy tu ciekawe książki paragrafowe (Dunder albo kot z zaświatu, Tropicielonauci), świetne gry dla dzieci (W krainie Legend, Bałagany) przyjemne tytuły rodzinne (Ślimaki), czy wreszcie gry dla prawdziwych geeków (Dungeon Legends, Thorgal: Gra Planszowa). Jak spośród nich wybrać tę, która powinna zgarnąć nagrodę? Myślę, że w kategorii tej zwycięży Thorgal, choć sama stawiam raczej na Ślimaki i Odkrywców Nocnego Nieba.

O tak! Odkrywcy Nocnego Nieba, to tytuł który wkradł się na mój stół i już na nim pozostał. Astronomiczne klimaty, spoglądanie w gwiazdy i rysowanie gwiazdozbiorów, to połączenie dla mnie niemal idealne. Niemal, bo moja wyobraźnia przestrzenna nieco szwankuje, a tutaj, nie ma co ukrywać, jest ona niezbędnym elementem rozgrywki.
Gra zachwyca nie tylko pomysłem, ale i wykonaniem. Ilustracje są przepiękne, elementy starannie dopracowane. To także powiew świeżości wśród gier logicznych – angażująca mechanika połączona z relaksującą atmosferą sprawia, że rozgrywka jest przyjemna, ale jednocześnie potrafi stanowić wyzwanie.
Jedyne, czego mi trochę zabrakło, to większa liczba kart gwiazdozbiorów – po kilku partiach zaczyna się czuć, że chciałoby się jeszcze więcej możliwości do odkrywania. Mam więc ogromną nadzieję, że pojawią się jakieś rozszerzenia, które wzbogacą ten już i tak świetny tytuł!
Polska reprezentacja projektantów planszówek przybiera na potędze, ale w tym roku król może być tylko jeden. Dungeon Legends Przemka Wojtkowiaka to swojskie spojrzenie na lochowy deck building a’la Brzdęk!, ale wzmocnione autorskimi pomysłami i nieco „urodzinnione”. To niestety zbyt krótka gra sama w sobie, ale widzę tu potencjał pod szybkie i racjonalnie wycenione dodatki, które rozwiną mechanizmy zawarte w grze. Scenariusze są bowiem niesamowicie kreatywne i nadrabiają za pewne braki w eleganckiej, ale uproszczonej mechanice budowania talii. Świetny tytuł dla rodzin, ale też graczy, którzy chcą trochę pogłówkować nad łamigłówkami w klimatach fantasy.
Imprezowa
Jako że niedawno miałam okazję zagłębić się w świat wyścigów konnych, moją uwagę na liście tytułów nominowanych do Planszowego Gram Prix 2025 w kategorii Gra Imprezowa przykuły natychmiast Poszły konie. Jest to rzeczywiście planszówka, która mogłaby zawalczyć o to wyróżnienie… Ale ja sądzę, że zgarnie je propozycja Granny, czyli Takoyaki.

Oczywiście żelaznym faworytem jest Spicy – pikantna, wciągająca i powodująca nieustające salwy śmiechu gierka w blefowanie i podpuszczanie się nawzajem. Poznałem ją dzięki czeskiemu Tesco jako Pikantní Kočky i mimo trudów z przetłumaczeniem instrukcji ubawiłem się po pachy grając w nią podczas górskiego wyjazdu z żoną. To niezły wynik, jak na grę ocenianą najwyżej przy 4-5 graczach! Od tego czasu Spicy jest stałym finiszerem większości wieczorów planszowych w dużym gronie. Nie wszyscy od razu łapią jej flow, ale gdy już to zrobią, zaczyna się prawdziwa, karciana orgia śmiechu. Nie ma tu ruchu ani rundy, w której ktoś nie podjąłby bardzo ryzykownego fortelu, nie ma chwili bez rozczytywania swoich pokerowych twarzy, ani momentu bez napięcia czy humoru. To bardzo niepozorny tytuł, który rośnie w sercach wszystkich, którzy go spróbują. To najlepiej zainwestowanych 179 CZK w mojej kolekcji!
Rodzinna
W kategorii tej zgłoszonych zostało sporo, naprawdę dobrych gier. Którą z nich wygra? Sądzę, że największe szanse mają na to Takoyaki, Smoki z głębin i Ślimaki. Każda z tych gier to niezwykle kolorowy, świetnie wydany tytuł, w który gra się po prostu fantastycznie. Mojego ostatecznego faworyta wskazuję posiłkując się oceną użytkowników Planszeo, gdzie najwyższą notą może pochwalić się wariacja na temat Wormsów Galakty :)
Książkowa
Black Monk Games czy Muduko? Oto jest pytanie. Sądzę, że w kategorii tej wygra pozycja tego drugiego wydawnictwa. Wszystkie zgłoszone przez nie gry paragrafowe są warte wypróbowania (czego dowodzi to podsumowanie), ale jeśli miałabym wybrać tylko jedną z nich, byłby to Dunder albo kot z zaświatu. Paragrafówka Radka Raka to tytuł tak nietuzinkowy i zaskakujący, że należy mu się wyróżnienie. Zwłaszcza jeśli dodamy do tego równie zakręcone, jak fabuła książki ilustracje Tomka Bolika (autora i ilustratora gry Stwory z Obory).
Pozwolę sobie wspomnieć jeszcze jedną grę książkową, która zdecydowanie warta jest uwagi. Mowa o Tropicielonautach. Zabawny, świetnie napisany komiks paragrafowy zabiera czytelników w kosmos, odkrywając przed nimi zupełnie nowy świat rozgrywki, dzięki Tropibotowi – darmowej aplikacji, stanowiącej istne kompendium wiedzy o galaktyce, po której się poruszamy podczas gry. Świetna pozycja dla dzieci już od około 6 roku życia.
Plebiscyt kończy się 5 kwietnia więc jeszcze macie szansę zagłosować pod tym adresem.